Pierwszą sesję Rady Miejskiej szóstej kadencji poprowadzi Teresa Smolaczyk, najstarsza wiekiem radna.
To pierwsza kobieta w historii jaworznickiego samorządu, która będzie przewodniczyć obradom.

Już na pierwszej sesji radni wybiorą też nowego przewodniczącego Rady Miejskiej. Wyłonione zostanie też prezydium rady. Nie wiadomo jednak, czy w tym terminie ukonstytuują się poszczególne komisje. 
Sesję zwoła Tadeusz Kaczmarek, dotychczasowy przewodniczący Rady Miejskie, który otrzymał najwięcej głosów w niedzielnych wyborach do samorządu. Poparło go 1131osób. Drugi pod względem popularności okazał się Paweł Bańkowski, szef jaworznickiej Platformy Obywatelskiej. Zagłosowało na niego 1104 osoby. Kaczmarek i Bańkowski to wyjątki wyborcze w skali miasta. Żadni inni kandydaci nie pokonali progu tysiąca głosów.
Co czwarty członek starej Rady Miejskiej został wykreślony przez wyborców i zastąpiony przez nowych radnych. Maria Pieczara, Stefan Szymański, Andrzej Węglarz, Grzegorz Radko, Józef Orzechowski i Janusz Guja pożegnali się z Radą Miejską. Ich miejsce zajęli nowi radni: Renata Gacek, Krzysztof Lehnort, Dorota Dubiel, Anna Lichota, Mariusz Burczy i Grzegorz Przybyłka.

Prawica nie do ruszenia
W jaworznickim samorządzie szóstej kadencji przewagę ma nasz lokalny komitet Jaworzno Moje Miasto z Pawłem Silbertem na czele. Poza stanowiskiem prezydenta miasta dla Silberta w Radzie Miejskiej zasiądzie siedmiu radnych tego ugrupowania. Po sześć mandatów otrzymało Wspólnie dla Jaworzna i Platforma Obywatelska. Zdecydowanym przegranym wyborów okazał się PiS; kandydaci tego ugrupowania otrzymali do obsadzenia cztery mandaty. Swą pozycję we władzach miasta wzmocniło znacznie Polskie Stronnictwo Ludowe. Członkostwo w Radzie Miejskiej poza Januszem Ciołczykiem uzyskał też Mariusz Burczy. Kandydaci PSL stratowali w wyborach z listy JMM.
Wyniki komitetów wyborczych dają pogląd na temat możliwości tworzenia nowych układów sił w radzie. Najsilniejszą koalicję stanowić będzie wspierające się do tej pory JMM, PO i PiS. Jednomyślność głosujących radnych tych trzech ugrupowań zapewni łatwe przeforsowanie każdej uchwały. Gdyby jednak Platforma poróżniła się w czasie trwania kadencji z JMM, porozumienie PO z WdJ pozwoliłoby stworzyć opozycję dla grupy prezydenta o dominującej liczbie głosów. 12 radnych to więcej niż mogłoby wtedy przeciwstawić JMM i PiS (10 mandatów). Przewiduje się, że koalicji PO-SLD będzie wiele w nowych samorządach polskich gmin.
Siły na zamiary
Do Rady Miejskiej weszli też formalnie dotychczasowy prezydent Paweł Silbert i jego wiceprezydent Dariusz Starzyki. Obaj zasiądą jednak w zarządzie miasta, więc swoje mandaty odstąpili na rzecz Renaty Gacek i Dariusza Chrapka. Nie poznaliśmy jeszcze nazwiska drugiego wiceprezydenta. Według obiegowej opinii może nim zostać Mariusz Burczy z PSL lub Paweł Bańkowski z PO (mówi się także o dwóch wiceprezydentach z PO co miałoby być ceną za poparcie w ostatniej chwili Pawła Silberta przez Platformę) w wyborach. Oznacza to, że do rady mogliby wejść też kolejni pod względem liczby głosów, czyli odpowiednio: Grzegorz Radko i Grażyna Bogacz-Sokół.
Kilku kandydatów całkowicie przeliczyło się w szacowaniu swych szans na uzyskanie mandatu radnego. Na niektórych nie zagłosowali chyba nawet członkowie ich najbliższych rodzin. Artur Ścibisz kandydujący z PiS w okręgu pierwszym uzbierał tylko pięć głosów, podobnie jak Michał Uroczyński z tego samego ugrupowania w okręgu czwartym. Większość kandydatów poparło zaledwie kilkanaście osób.
Ledwo po kilkadziesiąt osób zagłosowało na kulturalne autorytety w naszym mieście: Ewę Sałużankę i Stanisława Piskora, którzy zdecydowali się powalczyć o mandat radnego na listach JMM. Niestety na miejsce w radzie liczyć mogli jedynie kandydaci, którzy uzbierali minimum 132 głosy (lista PiS). Próg wejścia do rady był już wyższy w każdym innym komitecie, gdzie na mandat mogły liczyć osoby, na które swój głos oddało co najmniej 200-300 jaworznian.

Źródło: www.twj.pl


Znajdź mnie na: